CZESKI FILM CZYLI ROLAND GARROS 2021

 Wszystko jest już jasne, Roland Garros dobiega końca,  niestety nie wygrał po raz kolejny Rafael Nadal, Iga Swiatek również nie obroniła tytułu. Za to po tytuł mistrzyni Wielkiego Szlema sięgnęła  po raz pierwszy w singlu  Barbora Krejcikova.

Felieton piszę przed rozstrzygnięciem męskiego finału, więc jeszcze nie wiadomo, czy wygra po raz pierwszy Stefanos Tsitsipas czy Novak Djokovic. Sercem  jestem za Stefanosem, ale rozum podpowiada, że to jednak będzie Novak.

To był specyficzny Roland Garros, w czasie luzowania pandemicznych obostrzeń, z częściowym udziałem publiczności, w takim sezonie, gdzie treningowo ciężko utrafić z formą po trudnym roku pod znakiem COVID. O ile w męskiej drabince większych niespodzianek nie było, po za szybkim odpadnięciem Dominica Thiema, to drabinka damska kompletnie zaskoczyła.

 Murowane faworytki zawiodły. Jeszcze przed turniejem wycofała się Simona Halep, potem się posypała reszta, z powodu kontuzji wycofały się Ash Barty, Petra Kvitova, przegrały swoje mecze Muguruza, Svitolina, Sabalenka, Williams, Kenin, Andreescu. Przegrała też niestety Iga Świątek w ćwierćfinale z atletycznie zbudowaną Marią Sakkari. Wycofała się w trakcie turnieju również Naomi Osaka, z powodu depresji, co niestety nie spotkało się z powszechnym zrozumieniem i uszanowaniem jej prawa do ochrony swojej prywatności. Bo przecież musi grać, bo sponsorzy, bo kontrakty reklamowe, bo zobowiązania, bo to jej praca, wydziwia, jest zmanierowana. Takie niestety  opinie dominowały po wycofaniu się Osaki z RG. Ktoś kto nigdy nie zetknął się z depresją , nie zrozumie, że tytuły wielkiego szlema, pieniądze, rolex na ręce, ferrari w garażu to za mało, żeby być szczęśliwym.

Ci sportowi herosi, których tak podziwiamy są też ludźmi, nie maszynami, mają swoje lęki, słabości, problemy. Nie wiemy co się dzieje w ich głowach, jak spędzili noc przed ważnym meczem, może za kimś tęsknią, może z kimś właśnie się pokłócili, może presja ich przytłacza, a może mają po prostu okres, ból głowy, słabszy dzień i nie są w stanie podjąć walki na korcie, grają poniżej swojego normalnego poziomu i przegrywają. Ale świat sponsorów i  kibiców oczekuje, że będą wygrywać zawsze, za wszelką cenę. Tegoroczne rozstrzygnięcie kobiecego Rolanda Garrosa zrobiło  wszystkim porządnego psikusa…

 Konia z rzędem temu, kto wytypował taki finał kobiet. Nikt absolutnie nie wierzył, że  RG wygra Barbora Krejcikova  lub Anastasia Pavlyuchenkova, żadna z nich nie była faworytką ani bukmacherów, ani tenisowych ekspertów ani fanów tenisa. A jednak to dziewczyna z Czech sięgnęła po to cenne trofeum. Barbora Krejcikova w rankingu singlowym nigdy nie była rakietą numer jeden w swoim kraju. Jak wiemy Czechy tenisem stoją i mają kilka zawodniczek w światowej czołówce, wyżej  niż Barbora w tym rankingu zawsze była Pliskova, Kvitova, Vondrousova, Muchova. Po wygranym Roland Garrosie, Krejcikova jest rakietą nr 2 Czech i 13 rakietą świata. Oprócz wczorajszego pierwszego tytułu w singlu, ma pięć tytułów wielkich szlemów wywalczonych w deblu i mikście.

Tenis Krejcikovej jest bardzo mądry, urozmaicony, technicznie kompletny. Nie ma tu oczywiście spektakularnej siły, widowiskowo granych piłek, ale to wszystko jest poukładane, rozsądne, Barbora przewiduje zagrania przeciwniczek, jest solidna i spokojna. Nie pokazuje emocji, nie denerwuje się, nie spala. Nie miała też absolutnie żadnej presji, sponsorskich wielkich kontraktów, oczekiwań kibiców. Ma za to typową czeską mentalność, z dużym pierwiastkiem spokoju, bez dramatycznych i chaotycznych ruchów, z celebracją zwyczajności. Życie dla Czechów to zwyczajność, bez upiększeń, a tą zwyczajność urozmaica poczucie humoru. Zawsze też w tej zwyczajności starają się znaleźć Hrablowskie „perełki” Dlatego bardzo się cieszę z wygranej naszej granicznej sąsiadki, zwyczajnej dziewczyny,  sprawiła taką niespodziankę, popsuła szyki bukmacherom  Ma jeszcze dużą szansę zdobyć tytuł w deblu, finał właśnie trwa , no ale tutaj mocno kibicuję naszej  Idze Swiątek i Bethanie Mattek-Sands.

Finał Panów dziś po południu, ale bez Rafaela Nadala , to jak nie finał…To jego ulubiony turniej, jest jego absolutnym rekordzistą, dlatego z całym szacunkiem dla dzisiejszych fantastycznych finalistów, tego się Rafie po prostu nie robi?A poważnie, niech wygra lepszy!

Co wiemy po tegorocznym Roland Garrosie? Jak w czeskim kinie, nie do końca rozumiemy sens zaskakujących rozstrzygnięć, ale jedno jest pewne, że nie ma nic pewnego …

Tenis jest cudowny i okrutny jednocześnie, misterne plany i przygotowania czasem niweczy jedna zła decyzja, jedna źle zagrana piłka, a z drugiej strony mozolny  codzienny trud zostaje niespodziewanie nagrodzony. Chwała tenisowym bohaterom, dostarczają nam niesamowitych wrażeń i motywacji, to dzięki nim chwytamy rakiety w dłoń i gramy, by móc poczuć się jak oni, niepokonani, zwycięzcy, przynajmniej przez tą jedną chwilę triumfu…